Napiszę dziś o ogólnopolskiej sprawie, jaką niewątpliwie są jednomandatowe okręgi wyborcze. Wielu znajomych pytało, odbyłem niejedną rozmowę. Chcę tutaj określić swoje stanowisko w tej sprawie i podać kilka argumentów za JOW-ami, bez uwzględniania poglądów politycznych, społecznych, gospodarczych.
Jestem JOWowy bo:

1. Kilka lat temu na studiach toczyliśmy jakąś dyskusję na temat wyborów jednomandatowych i mimo różnic w postrzeganiu pewnych elementów doszliśmy do wniosku, że system wyborczy w Polsce trzeba zmienić (dodam tylko, że był to okres, kiedy PO i PiS powoli zagarniały większość sceny politycznej). Dlatego dziś, kiedy Platforma jest w rozkładzie, a PiS długo „na górze” sam nie wytrzyma dziwi mnie wmawianie Polakom i pokazywanie im mapek – jak to by zagłosowali, gdyby JOW-y obowiązywały w wyborach do sejmu. Przecież to absurd. Podstawowe pytanie: dlaczego dwie główne partie tak nie chcą zmiany systemu proporcjonalnego? Przecież mogliby załatwić JOW-y już dawno i rządzić ma przemian bez wybitnych osiągnieć politycznych czy też rozhuśtanych kampanii wyborczych.

2. Zmiana systemu wyborczego jest konieczna, aby podtrzymać zainteresowanie nowych ruchów społecznych i politycznych w życiu publicznym; są inne ciekawe ordynacje wyborcze jak PGP (ang. STV) czy JGA (ang. AV). My nie jesteśmy na nie gotowi, ponieważ nikt obywateli nie edukuje, a pouczani Polacy być nie chcą.

3. W JOW-ach każdy kandydat jest podmiotem w wyborach, dzięki jednemu z głównych założeń, że głosujemy na NAZWISKO i OSOBĘ, a nie na partię;

4. Skuteczniej wyeliminować jest tzw. głosy stracone, bo w mniejszych okręgach wyborczych każdy na starcie ma wyrównane szanse, zaś w dużych okręgach proporcjonalnych wyborca zastanawia się czy jego kandydat, a właściwie jego partia osiągnie te wymagane 5 czy 7 %. Wyborca nie chce, aby jego głos był zmarnowany i często wybierze drugą opcję, tak aby jego głos się liczył. Z takim przeświadczeniem do wyborów podejdzie kilka procent obywateli i zagłosuje nie na swojego, ale tego, którego partia rzekomo ma największe szanse na wygraną.

5. Na koniec podam konkretny przykład JOW z lokalnego podwórka. Mieszkam w średniej wielkości mieście, często analizuję i porównuję Łuków do Polski i Polskę do Łukowa, pod względem społecznym, politycznym, teoretycznym. W ubiegłym roku odbyły się wybory samorządowe, w Łukowie powrócił system JOW w wyborach do rady miasta. Założyłem komitet, który reprezentowało kilku kandydatów. Prosta sprawa, jest kandydat z danego okręgu – świetnie, nie ma w drugim ? no cóż, nic na siłę, bez polityki, bez partii, bez zależności. Ten obraz przenoszę na Polskę i uważam, że każdy powinien mieć wyrównane szanse startu w wyborach, a w systemie proporcjonalnym są równi i równiejsi.

Zastanawiam się, dlaczego nagle system JOW-ów ma tylu przeciwników i jest kreowany przez różnych ekspertów i polityków na katastrofalny. Natura podpowiada mi, że jeśli oni krzyczą i szlochają, że do tego dojść nie może, to tym bardziej trzeba być ZA.

 

Arkadiusz Pogonowski

Kategorie: Blog