Wielokrotnie w mediach czytamy o znieczulicy społecznej w przypadku różnego rodzaju tragedii, wypadków, nieszczęść i tym podobnych. Szeroko komentujemy przypadki przemocy, szczególnie wobec tych bezbronnych. Zwracamy uwagę na los zwierząt i środowiska naturalnego. Pragniemy karcić sprawców złych czynów i obejmować opieką poszkodowanych. Komentując te zdarzenia w Internecie, używamy bardziej dosadnych wyrazów niż w rzeczywistości.

W okresie suszy i upałów komentujemy nadmierne zużycie wody. Krytykujemy postawienie w Łukowie kurtyn wodnych, krytykujemy też ruch fontann. W tym roku susza i niedobory wody wystąpiły niemal w każdej gminie powiatu łukowskiego. Samorządowcy wydawali nawet decyzje administracyjne mające ograniczyć jej zużycie (przykłady z Gminy Krzywda do poczytania TUTAJ i TUTAJ). Przedsiębiorstwo Usług i Inżynierii Komunalnej w Łukowie wprowadziło zakaz wykorzystywania wody z hydrantów przez osoby trzecie (TUTAJ znajdziecie treść oświadczenia) i prosiło mieszkańców o jej oszczędzanie (tekst do poczytania TUTAJ). Co jednak począć w sytuacji bardzo prozaicznej, aczkolwiek mogącej się zdarzyć w każdym miejscu i każdym czasie? Mowa tu… o pękniętym wodociągu na ulicy Ks. Brzóski.

Do zdarzenia doszło jakoś w połowie tygodnia. Z relacji mieszkańców pobliskiego osiedla wynika, że woda lała się DWA DNI wzdłuż ulicy w kierunku ul. 11-go Listopada. Być może nie każdy zauważył, że jest to wina uszkodzonego wodociągu, ale z pewnością każdy przyzna, że zmarnowały się setki litrów wody. Czy tych litrów mogłoby być mniej? Z pewnością by tak było, gdyby mieszkańcy oprócz składania relacji o pękniętej rurze swoim znajomym, zainterweniowali u odpowiednich służb. Na szczęście znalazł się ktoś, kto chwycił za słuchawkę i zadzwonił z interwencją do Zakładu Wodociągów w Łukowie. Po telefonie przyjechali panowie z PUiIK-u i przystąpili do naprawy uszkodzonej rury. Woda już się nie leje.

Pęknięty wodociąg to tylko przykład. Ilu z nas komentuje w sieci nieczystości na chodnikach i parku, a ilu w rzeczywistości podniosło przysłowiowy papierek i wyrzuciło go do kosza? Ilu narzeka na właścicieli psów, które załatwiają się na trawnikach, a ilu posiadających psa faktycznie sprząta po swoim pupilu? Ilu narzeka na bandy wyrostków demolujących śmietniczki i tłukących butelki po alkoholu, a ilu zainterweniowało chociażby dzwoniąc na policję? Patrząc na niedawne święto Rocha, ilu osobom przeszkadzało strzelanie petardami, a ilu faktycznie zwróciło uwagę strzelającym? Niestety wielu jest chętnych do komentowania rzeczywistości w Internecie, ale mało do zmieniania jej w realnym świecie.

Niniejszy tekst nie ma na celu namawiać do wprowadzenia państwa policyjnego. Nie jest też prztyczkiem w nos władzom miasta. Nie jest prztyczkiem ku urzędnikom, burmistrzowi i radnemu mieszkającemu 10 metrów obok, którzy jadąc codziennie do pracy z pewnością widzieli płynącą ulicą wodę i mogli zainterweniować w wodociągach. Tekst jest prztyczkiem ku nas wszystkim, którzy czując się odważnymi w sieci, w rzeczywistości nabierają wody w usta i ani myślą zainterweniować, nawet przy tak prozaicznej sprawie, jak pęknięty wodociąg i marnowanie się hektolitrów wody. Społeczna znieczulica? Jak najbardziej.

PS. Serdecznie podziękowania dla pracowników Przedsiębiorstwa Usług i Inżynierii Komunalnej za sprawne zajęcie się awarią! A kurtyny wodne są fajne!

Kategorie: Blog