Mimo iż tytuł brzmi jak primaaprlilisowy żart, to jest jednak śmiertelnie poważny. Na nic zda się przecieranie oczu lub otwieranie ust z niedowierzania. Piłkarze Orląt Łuków spadli w minionym sezonie do okręgówki. Teraz czekają ich wyjazdy do Czemiernik, Łomaz, czy derby gminno-gminne z Łazami.

Bilans sportowy naszej pierwszej piłkarskiej drużyny z minionego sezonu przedstawia się następująco: aż piętnaście porażek, przy dziewięciu zwycięstwach i sześciu remisach, dających ostatecznie dwunaste miejsce w tabeli. Miejsce – należy dodać – ?premiowane? spadkiem do ligi okręgowej, czyli czymś, co w najnowszej historii Orląt Łuków nie zdarzyło się bodajże nigdy.

Schowek02
Źródło: 90minut.pl

Nie trudno się domyślić, że spadek do okręgówki zabolał kibiców, nie tylko tych piłkarskich. Spadek zabolał również kierujących się patriotyzmem lokalnym, którzy kibicują każdemu łukowskiemu sportowcowi i każdej łukowskiej drużynie niezależnie od dyscypliny. W końcu spadek zabolał spotykanych przez nas zwykłych mieszkańców Łukowa, którzy uważają, że grać w lidze okręgowej 30-tysięcznemu miastu po prostu nie wypada.

Chodzimy na piłkę ręczną, zapasy, podnoszenie ciężarów. No i oczywiście od najmłodszych lat uczęszczamy na spotkania przy ulicy Warszawskiej, by oglądać i wspierać naszych piłkarzy. Może nie robimy tego regularnie i co tydzień, ale identyfikujemy i utożsamiamy się z żółto-czerwonymi barwami. Jednak ostatnie wydarzenia powodują, że jesteśmy po prostu wściekli.

Klub powołujący się na ponad 90-letnią tradycję, walczący o awans do II-ligi, występujący w 1/32 Pucharu Polski, a ostatnio niemalże awansujący do III ligi, teraz nie dał rady utrzymać się w nie najmocniejszej IV lidze. Klub który wychował piłkarzy występujących w reprezentacji Polski, teraz dokonuje czegoś bez precedensu w łukowskiej piłce. Spada do amatorskiej ligi okręgowej. Co jest tego przyczyną?

W sumie najłatwiej jest zwalić winę na piłkarzy. Ale naszym zdaniem to nie w nich tkwi problem. W dużej mierze ci sami zawodnicy w sezonie 2014/2015 niemal wywalczyli awans do wyższej klasy rozgrywkowej (czyli do III ligi), więc wątpliwe jest, by na przestrzeni dwunastu miesięcy zapomnieli totalnie jak się gra w piłkę. Domniemywać w takim razie należy, że przyczyna tegorocznej porażki leży gdzie indziej. Tajemnicą poliszynela jest, że w Orlętach (dotyczy to sekcji piłkarskiej) brakuje wielu rzeczy i raczej nie są to pieniądze. Co w takim razie jest złe? Pokusiliśmy się o subiektywną ocenę tego, co należy w łukowskim klubie zmienić.

Po pierwsze brakuje widocznej strategii działania władz klubu. No chyba, że przewodnie w klubie jest stwierdzenie ?Na ch? nam awans?. Jego autorem jest jedna z ważnych postaci w Orlętach.

Po drugie, brakuje działań, które miałyby prowadzić do konkretnego celu, adekwatnego do możliwości tak dużego środowiska, miasta, finansów. No chyba, że celem samym w sobie jest ?gra na luzaka, za Lidlem i ?puszczenie? terenów przy Warszawskiej pod młotek.

Po trzecie, brakuje świeżej krwi, nowych postaci w lokalnej piłce, które nadałyby nowe światło, nowe pomysły.

Po czwarte, razi brak podejmowania jakichkolwiek działań mających na celu zmiany wizerunku klubu, w tym jego władz. Ten stan rzeczy jest od wielu lat zaniedbywany, chwilami tylko bazujący na pozytywnym wizerunku, niektórych osób – piłkarzy czy trenerów. To, że coraz mniej ludzi chodzi na ?Orły? to nie przypadek.

Po piąte – może to będzie powtórką z powyższych podpunktów – ale klubowi brakuje profesjonalnego narzędzia komunikacji ze swoimi fanami. Brakuje oficjalnej strony klubowej i aktywności w mediach społecznościowych. Profil ?Orląt? na facebooku jest zapomniany, a strona internetowa poświęcona klubowi jest prowadzona hobbystycznie przed kibiców. Gdyby nie oni, często nie wiedzielibyśmy z klubu dosłownie NIC. Tym bardziej należą się im gratulacje, za prowadzenie kilkanaście lat portalu www.orleta.lukow.pl.

Powyższe podpunkty są jedynie subiektywnie przez nas wybranymi, można by rzec najważniejszymi. Zdajemy sobie sprawę, że źródła dzisiejszego stanu rzeczy w łukowskim klubie sięgają jeszcze lat dziewięćdziesiątych, czy dwutysięcznych (tam również było wiele niedobrego), to znaczącym, nieodległym rokiem jest 2012, w którym na dobre zagościł chaos w łukowskim klubie.

I tak cztery lata później, jest jak jest. Potężne środki finansowe nie pomagają przed wstydem dla całego Łukowa, czyli spadkiem drużyny piłkarskiej do okręgówki. Klub, na którego co roku jest wydawane ponad 300 tysięcy złotych z miejskiej kasy, na ogół nie jest atrakcyjny dla samych sportowców oraz kibiców. Ci ostatni mają na szczęście alternatywę. Mogą kibicować drużynie z Siedlec, Warszawy, a nawet Krakowa.

A co z innymi dyscyplinami łukowskich Orląt? Na pewno mają się dużo lepiej, choć są traktowane jak postacie, nawet trzecioplanowe. Dyscypliny najbardziej znane: zapaśnicy pomimo trudności trenują, walczą na arenach ogólnopolskich, szkolą i kształtują dobrego ducha w młodzieży, a ciężarowcy z bardzo dużymi sukcesami indywidualnymi, teraz drużynowo również ścierają się z najlepszymi w Polsce w ekstraklasie.

Pisać można naprawdę dużo, tylko cóż z tego, jak nie wiadomo, czy w ogóle Ci, którzy są winni takiemu stanowi rzeczy zdają sobie sprawę co uczynili ? sportowcom i łukowskim kibicom. Póki co poczekamy, może jest pomysł, jakieś światełko, cokolwiek co sprawi, że wstydzić będziemy się mniej.

Na pewno do sportowych tematów i Orląt powrócimy, a tymczasem prezentujemy na szybko kilka linków, które naszym zdaniem nie są bez znaczenia w tym wszystkim:

 

I na koniec ciekawostka 🙂

 

 

Zdjęcie tytułowe: Facebook Orleta.Lukow.pl

Kategorie: Blog