Przyglądając się sytuacji Orląt z perspektywy wieloletniego kibica, owszem spadek do klasy okręgowej naszych piłkarzy można uznać za jedną z największych porażek w ponad 90-letniej historii klubu. Z drugiej strony taka sytuacja rodzi okazję do dokonania zmian w klubie.

Niestety, chyba nie wszystkie osoby związane bezpośrednio i pośrednio z funkcjonowaniem naszego łukowskiego klubu mają właśnie takie intencje w kwestii jego dalszej przyszłości. Szczególnie sekcji piłki nożnej.


Orlęta należą do najliczniejszej grupy w naszym kraju żyjących „na łasce sponsora strategicznego jakim jest miasto lub inny samorząd”.
Zazwyczaj sternikami takich klubów są osoby, w pewien sposób ?odpowiadające?? władzy. A to było doskonale widoczne w Orlętach, na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Generalnie wokół klubu operuje ciągle taka sama grupa osób, jedynie zamieniająca swe pozycje z powodu przemian politycznych wśród rządzących miastem. Pomimo wielokrotnie otrzymywanych szans, nikt z tej grupy do tej pory nie wykazał konkretnych inicjatyw kierunkujących wizję rozwoju i funkcjonowania klubu w dłuższej perspektywie czasu, które pomogłyby klubowi uzyskać stabilizację finansową oraz spełniać powierzoną mu misję: szkolenia młodzieży, popularyzowania sportu wśród lokalnej społeczności oraz godnego reprezentowania Łukowa i Ziemi Łukowskiej w zmaganiach sportowych na arenie regionalnej i ogólnopolskiej. Oczywiście podczas rzucanych haseł: należy wprowadzić ??świeże nowe spojrzenie?? poprzez pojawienie się zupełnie nowych ludzi z zewnątrz, wówczas pojawiają się głosy, że takich ludzi nie ma, brakuje chętnych itp? Ale czy, aby na pewno? Może owa grupa zrobiła się na tyle hermetyczna, że nie dopuszcza do takiej sytuacji, aby ktoś nowy mógł wejść w struktury rządzące klubem.

Każdy z Nas pamięta piękne ulotki z wizją nowoczesnego stadionu sportowego w Łukowie, natomiast pomimo upływu wielu lat nadal mamy to samo: skansen z trybunami zbudowanymi na uklepanych zwałach piachu, zniszczone krzesełka itd? Od dawna, sąsiadujące miasta powiatowe posiadają o wiele lepsze bazy sportowe. Ba! Nawet, niektóre kluby gminne posiadają nowocześniejszy obiekt (patrz, chociażby Krzywda).

Oglądanie widowiska sportowego? Taka atrakcja na poziomie IV ligi kosztowała w Łukowie stosunkowo dużo, bo 6 zł (bilet normalny), kto wie czy nie najwięcej w całej lidze? Swoją drogą ciekawe, czy wejściówka na mecze klasy okręgowej w Łukowie będzie również będzie objęta płatnością. Przejściowo w trudnej sytuacji klubu jest to możliwe, choć na dłuższą metę niewyobrażalne. Byłby to precedens w skali kraju.

W ostatnim czasie jesteśmy świadkami nieuzasadnionej ??przepychanki?? osób związanych od lat z klubem, a teraz usilnie się zwalczających i rywalizujących. Obecna, patowa sytuacja nie służy Orlętom. Zamiast w odpowiedzi na kompromitujący spadek do klasy okręgowej rozpocząć szybkie przygotowania do sezonu polegające na kompletowaniu zespołu, sztabu trenerskiego, sparingpartnerów wszystko wyglądało na chaotyczne i spontaniczne działania spowodowane właśnie brakiem oficjalnie ustanowionej grupy która byłaby odpowiedzialna za dalsze kierowanie klubem.

Panowie! Czas jak najszybciej rozpocząć proces budowania nowej organizacji w klubie, nowej wizji, czegoś kompletnie przygotowanego! Bo to ma przynieść w przyszłości korzyści, a nie szkodzić działającym w ramach klubu kilku sekcjom.


Krok w tył piłkarzy, spadek do niższej ligi jest moim zdaniem dobrym momentem, aby klub przeszedł swoiste oczyszczenie w wielu płaszczyznach jego funkcjonowania oraz sytuacją kiedy można zacząć budować coś od nowa, a jest co odbudowywać i tworzyć na nowo. Klub potrzebuje przede wszystkim innej bazy sportowej. A może komuś na tym z jakiegoś powodu zależy, aby w obiekt na Warszawskiej już nie inwestować. Jak już wspominałem sąsiednie miasta powiatowe posiadają o wiele lepszą bazę sportową.


Od wielu lat wspomina się, że Orlęta powinny przede wszystkim bazować na swoich wychowankach i innych piłkarzach pochodzących z najbliższego regionu. Jednak, od dłuższego czasu utrzymuje się paradoksalna sytuacja, w kt
órej to wielu wychowanków Orląt reprezentuje okoliczne kluby m.in. w klasie okręgowej. I nie wynika to wcale z faktu, że chłopaki nie sprawdzili się na poziomie IV ligi, ponieważ wielu z nich było podstawowymi graczami Orląt podczas gdy zespół był w czołówce IV ligi, czy też wywalczał awans do III ligi.
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że wielu z nich nie chce grać w Orlętach ze względu na panującą w klubie atmosferę i  organizację oraz z powodu pewnych osób, które „działają” w klubie.

Po ostatnio zakończonym sezonie większość piłkarzy, zwłaszcza tych z największym doświadczeniem odeszła. Nowy trener jest zmuszony budować zespół bazując na juniorach z nie wielką grupą chłopaków, którzy już grali na poziomie IV liga i wyżej. Czy to wystarczy na wywalczenie powrotu do IV ligi? Oczywiście wszyscy tego chcielibyśmy i nawet na to liczymy, ponieważ w obecnej sytuacji należy szybko wrócić na wyższy poziom rozgrywkowy, żeby nie utknąć w okręgówce na dłużej i tym samym pogłębić kryzys piłkarzy Orląt, który by oddziaływał na inne sekcje.


Powyższa wypowiedź nie ma na celu atakowania poprzednich i przyszłych ekip rządzących klubem. Ma wywołać refleksję oraz zawołać do osób odpowiedzialnych o to, aby zaczęli coś robić dla dobra klubu.

Orlęta nie powinny być traktowane jak zapuszczony prywatny folwark tylko jako organizacja, będąca wizytówką Łukowa. W końcu to pieniądze podatników ? mieszkańców miasta Łuków, są w dużej mierze przeznaczane na funkcjonowanie klubu. My kibice, a jednocześnie główni interesariusze oczekujemy, żeby klub w sposób efektywny korzystał z dotacji.

Wierny kibic łukowskich Orląt „Fredek”

Kategorie: Blog