…czyli Plac Narutowicza przegrywa z hektarem kostki na targowicy.

 

Zobacz też: oryginalny wpis na profilu na Facebooku

 

Dlaczego pogrzebano szansę na modernizację i przywrócenie świetności centralnego punktu Łukowa, czyli Placu Narutowicza? Choć minęło już kilka dni od czwartkowej sesji nadal nie mogę pojąć co oni „uczynili z tą krainą” i tak serio dlaczego wszelkie przygotowania Miasta oraz Kolegiaty wyrzucili na śmietnik… Ale po kolei.

Zapewne już większość mieszkańców Łukowa wie doskonale co wydarzyło się na sesji budżetowej, która miała miejsce we czwartek 17 grudnia. Łukowianie wiedzą, że radni grupki PiS-Przymierze wyrzucili z budżetu kompleks sportowy na Wembley oraz modernizację i tężnię solankową w parku. Wiedzą również, że przygotowywany do modernizacji w 2021 roku Plac Narutowicza też został wykpiony i wyrzucony z finansowania w zbliżającym się nowym roku. W czyim interesie?

1) Burmistrza i Radę Miasta potrzeba modernizacji Placu Narutowicza do tej pory łączyła. Grupa PiS miała ten pomysł na pierwszym miejscu w swych wnioskach budżetowych, co pozwalało Burmistrzowi ująć tą dużą inwestycje w projekcie budżetu. Decyzja o kontynuacji działań była o tyle logiczna, że po pierwsze: Miasto posiada gotowy projekt na przebudowę placu, po wtóre: Miasto ma na to zgodę konserwatora zabytków, po kolejne: Miasto porozumiało się z łukowską Kolegiatą. Ponadto przygotowało się do składania kolejnych wniosków o dofinansowanie i oczekiwało już tylko na pozwolenie na budowę. Na podstawie powyższych Parafia pw. Przemienienia Pańskiego złożyła aplikację do ministerstwa kultury o dofinansowanie renowacji figury Chrystusa i remontu schodów wejściowych.

Można było rzec, że wszystko przygotowane, potrzeba tylko zgody radnych. Tylko?

2) W czasie dwumiesięcznego okresu przygotowań projektu budżetu ani jeden radny, szczególnie z tej sprzymierzonej w Pisie grupie – która jak się później okaże zdradzi ideę wspólnej sprawy – nie zająkną się nawet półsłówkiem, że mają z tym problem. Trudno było w to uwierzyć, ale kilka dni przed sesją pojawiły się pogłoski, że „PiS uwali Narutowicza”. Burmistrz zaprosił radnych na tydzień przed sesją, by jeszcze raz poznać ich stanowiska w sprawie. Również wtedy (choć ja próbowałem „ciągnąć za język”) nikt z pechowej trzynastki „nie puścił pary z gęby”. W odpowiedzi wszyscy obecni usłyszeliśmy, że tak duży klub jeszcze nie wie do końca, czego chce (w domyśle: trudno im się porozumieć). Na głos zauważyłem, że od września czasu mieli sporo. Prawdopodobnie nie tylko myślimy i patrzymy, ale także liczymy inaczej. Wtedy utwierdziłem się, w przekonaniu, że szykują zamach – nomen omen – drugi zamach na Narutowicza.

3) Na kilka dni przed sesją burmistrz Piotr Płudowski usłyszał od szefa radnych PiS Artura Gałacha, że o tym, co tam sobie według swojego widzimisię pozmieniali w budżecie dowie się na sesji, czyli w dzień jego uchwalania. To już nie tylko wyjście poza schemat i przekroczenie dobrego tonu, to samorządowy absurd i paranoja! Taka niedopuszczalna postawa pokazuje, w jakim ci państwo poważaniu mają samorząd jako wspólnotę mieszkańców. Domniemam, że PiSowczycy wiedzieli, że to co planują jest jedynie godne pożałowania i chcieli do końca utrzymać to w tajemnicy, by mieć pewność, że co do sztuki dotrwają z takim stanowiskiem do sesji. Komu najbardziej mogło zależeć, by informacja o wyrzuceniu tak wartościowych i ważnych projektów Miasta, jak Plac, boisko, pumptrack, tężnia nie ujrzała światła dziennego zbyt wcześnie? A jest taki jeden „mędrzec” piętro powyżej magistratu. Czyżby bał się, że jeśli łukowianie wcześniej dowiedzą się o tych żenujących planach, to zechcą naciskać na poszczególnych radnych i wymuszą tym samym zmianę decyzji? A może bał się, że czyjeś sumienie pęknie i ktoś ze sterowanej grupki PiS-Przymierze zmięknie?

4) Informacja o tym, że PiS nie chce modernizować Placu potwierdziła się na wpół oficjalnie na chwilę przed sesją Rady Miasta, z brykającego w Internecie portaliku próbującego być (nieskutecznie zresztą, polecam korepetycje na https://pasek-tvpis.pl/) tubą propagandową tej bardzo smutnej partii politycznej. Dla mnie to uwłaczające – oczywiście dla tej grupy – że w tak żałosny sposób próbowali upokorzyć burmistrza i radę miasta, czyli władze Łukowa, a co za tym idzie również tych, którzy ich wybrali: łukowian, którzy są samorządowym suwerenem.

5) I kiedy już nie było zbędnych tajemnic okazało się, że koalicjanci PiS-Przymierze wypisali do budżetu kilkanaście pomysłów: bardzo małych, małych i średnich – wszystko za te środki, które w projekcie budżetu były przeznaczone na Plac Narutowicza. Należy zauważyć, że pieniądze, które przeznaczone były na Plac są środkami zewnętrznymi, pochodzącymi z tzw. tarczy antykryzysowej (środki covidowe). Pierwsze, co dało się odczuć, to że jest to farfocel pisany na kolanie, a nie rzetelny dokument. Autopoprawka podpisana przez pechową trzynastkę była nie tylko mało merytoryczna, ale także bardzo słabo przygotowana i trochę wstyd, że tak ‘światłe’ postaci, które panoszą się ze swoim rzekomym samorządowym doświadczeniem:

  • nie umieją oszacować realnych kosztów pomysłów, które wnoszą;
  • nie potrafią odpowiedzieć, czy wypisane zadania mogą być finansowane ze środków zewnętrznych;
  • wpisują przedsięwzięcia do realizacji, których nie chcą mieszkańcy ulic, których to dotyczy;
  • nie umieją zdroworozsądkowo i racjonalnie oszacować braku możliwości realizacji tak wielu zadań (bo przecież jest wiele innych zadań zaplanowanych na 2021, których na szczęście nie ruszali);
  • nie zważają na to, że część ich propozycji mogłaby być zrobiona własnym sumptem bez potrzeby marnowania pieniędzy z dofinansowania.

6) Dyskusja na sesji była bardzo długa. Nie wiem czy szła za tym merytoryka, bo choć padało ze strony radnych wiele pytań do wnioskodawców, ci niewiele potrafili wyjaśnić logicznie i realnie. Oczywiście były próby emocjonalnych wystąpień, czy też przemilczenia tematu (niektórzy radni nawet ciszej oddychali, by nie wyszło na jaw, że bojkotują remontu Placu). Podczas sesji wielokrotnie podkreślałem, że nikt nie neguje potrzeb mieszkańców. No, ale nie można się zgodzić na to by kosztem modernizacji Placu Narutowicza, wypisywać „inwestycyjki” chodnika na 25 tysięcy, remontu drogi, która kompletnie jej nie wymaga, czy ułożenie hektara kostki brukowej na targowicy.

PS. Jeśli będzie taka potrzeba chętnie odniosę się do tematu poszczególnych pomysłów z autopoprawki interesownej grupy w komentarzach.

7) Dlaczego PiSoPrzymierze utrąciło modernizację Placu Narutowicza? Odpowiedzi jest kilka, ale jedna chyba najprostsza. Po nieudanej próbie zablokowania budowy miejskiego żłobka powiatowy PiS nie przeżyłby kolejnego sukcesu burmistrza Płudowskiego: Placu Narutowicza przebudowanego w zgodzie, przy akceptacji społecznej i sfinansowanego ze środków pozyskanych z ministerstwa. Sukces łukowian raziłby tę grupę interesu dzień w dzień, wszak to centrum miasta.

A miał to być sukces wszystkich – burmistrza, radnych PiS i innych. Byłby to przede wszystkim sukces miasta i mieszkańców, którzy zasługują na reprezentacyjny plac.

8) Plac Narutowicza to jedno, ale to że wprowadzono tak dużą liczbę zmian, często nieprzemyślanych, ale przegłosowanych – spowoduje wiele problemów dla miejskiego samorządu. Podczas sesji kilkukrotnie podnosiłem kwestię realnego zagrożenia, że takie działania sparaliżują Miasto. Dodałem, że ten dokument „kopiuj-wklej” już w styczniu trzeba będzie poprawiać (tak sobie myślę, że może i wcześniej?), bo jest niepoważny, źle przygotowany, źle oszacowany zarówno merytorycznie, jak i finansowo.

Ale czy oni się przejmują? Niestety nie. W jednym krótkim, ale znamiennym zdaniu przedstawił to radny Baranowski „a co mnie to obchodzi” No tak… niech burmistrz i mieszkańcy się martwią. W jednym sformułowaniu ów radnego, które zapewne jak zawsze się wypsnęło widać całą pogardę i butę PiSowych. Oni nadal nie rozumieją tego, że mieszkańcy z całego serca sobie życzą, abyśmy w końcu współpracowali.

Na podsumowanie – wielki wstyd! Ja wstydzę się, że jako radny musiałem w tej hucpie politycznej pod przewodnictwem Gałacha, uczestniczyć. A było to ciężkie i niemiłe doświadczenie:

  • bo pytasz – a nie masz odpowiedzi
  • szukasz logiki w poczynaniach – jesteś olewany bo „ich więcej”
  • argumentujesz, prosisz – myślisz wtedy, że prędzej żelbeton byś skruszył…

 

***

 

Radni, którzy wyrzucili modernizację Placu Narutowicza z budżetu na 2021 rok, dając w zamian nieprzygotowane odpowiednio poprawki budżetowe to:

  • grupa PiS: Leonard Baranowski, Zygmunt Celiński, Urszula Chruściel, Robert Dołęga, Artur Gałach, Krzysztof Jodełko, Maria Pszczółkowska, Andrzej Skwarek, Ewa Rybicka-Sicińska, Przemysław Suchodolski;
  • grupa Przymierze: Maciej Nurzyński, Krzysztof Okliński, Ryszard Smolarz.

Radni, którzy w dyskusji i w głosowaniu chcieli uratować wspólny plan dla Placu Narutowicza to: Łukasz Bober, Mariusz Chudek, Grzegorz Gomoła, Henryk Lipiec, Jarosław Okliński, Mateusz Popławski, Przemysław Wereszczyński i ja.

 

Budżet został wywrócony do góry nogami, nie dziwne, że wielu radnych (w tym ja) wstrzymało się od głosu, gdy przyszło go uchwalać. Z jednej strony są tam sprawy cenne i dobre, ale z drugiej nie można było swoim nazwiskiem, po tym co stało się na sesji firmować „tej złej zmiany”. Należałoby tu poruszyć kolejne wątki, m.in. politykierstwo co niektórych, ale jeszcze przyjdzie na to czas. Dziś już byłoby nadto..

Mam nadzieję, że mimo wszystko uda się uratować plan odnowienia Placu. Łukowianie zasługują na godne, historyczne centrum. Jestem do Państwa dyspozycji, chętnie też podyskutuję.

Zapraszam też radnych PiS-Przymierze, wszak są obecni na FB.

Arkadiusz Pogonowski

Kategorie: Blog