Kilka słów o Warszawskiej 18

Nie wszyscy jeszcze wiedzą, ale budynek naszej dawnej, przedwojennej łukowskiej elektrowni, zlokalizowanej przy ul. Warszawskiej 18, jest zagrożony rozbiórką. Poniżej publikujemy bardzo ciekawą refleksję na ten temat, autorstwa dziennikarza „Tygodnika Siedleckiego” Piotra Giczeli.

Najpierw burmistrz miasta, Dariusz Szustek, na wniosek obecnych właścicieli obiektu, wykreślił budynek z Gminnej Ewidencji Zabytków. Później wysłano wniosek do Wydziału Budownictwa i Architektury Starostwa Powiatowego w Łukowie o wydanie pozwolenia na rozbiórkę gmachu. Naczelnik wspomnianego wydziału, Paweł Durka doszukał się jednak zapisów w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, zakazujących rozbiórki, a nawet przebudowy dawnej elektrowni. Inwestor nie otrzymał więc pozwolenia rozbiórki.

Do działania znów przystąpił burmistrz. Na sierpniowej sesji Rady Miasta przedstawił radnym projekt uchwały w sprawie wyrażenia zgody na przystąpienie do zmiany miejscowego planu, m.in. w obrębie ul. Warszawskiej. Wywiązała się dyskusja, ponieważ część radnych poznała już hiobowe informacje o zamiarze wyburzenia łukowskiego zabytku i zaczęła dociskać D. Szustka pytaniami o szczegóły. Burmistrz całą odpowiedzialność za wykreślenie budynku z GEZ, a tym samym za zwinięcie parasola ochronnego nad przedwojenną elektrownią zrzucił na… kierownika bialskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie, Jana Maraśkiewicza. Pana Maraśkiewicza na sali nie było, nie mógł zaprotestować. A gdyby był, to z pewnością by to uczynił, bo prowadzenie GEZ jest wyłączną kompetencja burmistrza! Chociaż prawdą jest, że szef bialskich konserwatorów zabytków napisał tak nieprzychylną opinię na temat stanu budynku elektrowni, że niektórzy przeczytawszy ją, zastanawiają się, czy urzędnik ów był ostatnio w Łukowie na ul. Warszawskiej.

Radni miejscy w większości niewiele lub nic nie wiedzieli na temat elektrowni i całego zamieszania wokół budynku, jego właściciela, pozwoleń na budowę tego i owego oraz ich braku. A mimo wszystko zdecydowanie PiS-owska większość zdecydowała się proponowaną przez burmistrza uchwałę poprzeć.

Jeszcze przed głosowaniem burmistrz uspokajał radnych, a być może też własne sumienie, że przecież zmiana planu zagospodarowania przestrzennego nie musi wiązać się ze zniesieniem prawnej ochrony „Warszawskiej 18”. Podkreślał, że przecież każdy mieszkaniec będzie miał prawo złożyć wnioski przed rozpoczęciem prac planistów, a później uwagi co do wykonanej przez nich roboty. Z narzędzi tych korzystamy i korzystać nadal będziemy. Wnioski były zbierane do 19 października. Wiemy, że kilka wpłynęło.

Grupa obywateli naszego miasta podjęła ponadto kroki, by sytuacją i obecnymi, jak i przyszłymi losami łukowskiej „Osiemnastki” zainteresować Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie. Pod listem do dr. Dariusza Kopciowskiego podpisało się kilkadziesiąt osób, przedstawiciele stowarzyszeń, byli burmistrzowie Łukowa, 6 radnych. Generalnie ludzie, którym nie jest obojętny los miejskiego zabytku.

A co Wy zrobicie? (…) Jak pozostaniemy bierni, to niedługo po zabytku pozostanie nam już tylko ten program i kilka starych fotografii.

Źródło: Piotr Giczela, Facebook
fot. Podlasie24.pl