Zalew gotowy do otwarcia?

Na wtorek 26 czerwca planowany jest odbiór techniczny zmodernizowanego zalewu Zimna Woda. Przedstawiamy refleksję Piotra Giczeli z Tygodnika Siedleckiego na ten temat, która pierwotnie pojawiła się na profilu na portalu społecznościowym dziennikarza.

 

Moi Mili Znajomi! Dziś w samo południe rozpoczyna się odbiór techniczny prac wykonanych nad Zimną Wodą przez „Budownictwo Wodne” Sp. j. ze Stalowej Woli.

Ci, którzy mieszkają w Łukowie, wiedzą, że od jesieni ubiegłego roku miasto prowadzi – podzieloną na etapy – inwestycję związaną z rewitalizacją podmiejskiego Zalewu Zimna Woda i jego otoczenia. Pozostałym winien jestem garść wyjaśnień.

Otóż Zalew Zimna Woda jest sztucznym akwenem zamkniętym o powierzchni nieco ponad 16 ha. Poprzez system zasów zbiornik jest okresowo zasilany wodami przepływającej w pobliżu rzeki Krzny Południowej. Następuje to tylko w okresie wiosennym, gdy poziom wody w rzece jest na tyle wysoki, że bez szkody dla jej wodnego ekosystemu poniżej wybudowanej tamy można na rzece spiętrzyć wodę i poprzez tzw. mały zalew, wykorzystywany przez wędkarzy, napuścić ja do właściwego zbiornika Zalewu Zimna Woda. Dotychczas na zimę woda z Zalewu nie była spuszczana, a więc wiosną kolejnego roku jedynie uzupełniano jej poziom.

Przed rewitalizacją Zalewu poziom wody w zbiorniku nie pozwalał latem na wykorzystywanie go w celach rekreacji wodnych na łodziach, kajakach czy rowerach wodnych. Uniemożliwiał to proces parowania i zarastania zbiornika przez roślinność wodną. Dolewanie wiosną większej objętości wody nie wchodziło w rachubę, bo naporu ciśnienia hydrostatycznego nie wytrzymywały urządzenia wodne z początku lat 70., a także ziemne wały opaskowe wokół zbiornika. Krótko mówiąc – remont Zalewu Zimna Woda był konieczny.

Zadanie to zostało uznane za jedno ze sztandarowych przedsięwzięć miejskiego samorządu (a chyba również osobiście za takowe uważał je burmistrz Dariusz Szustek, liczący na kolejną reelekcję). Na inwestycję przeznaczono na razie pieniądze z budżetu Łukowa, z zapowiedzią, że wydatki zostaną pokryte z funduszy europejskich, o pozyskanie których miasto czyni starania w Lubelskim Urzędzie Marszałkowskim. Na marginesie – dotarły do mnie jednak informacje, że z europejską dotacją może być krucho, wziąwszy pod uwagę, że jest ona przeznaczona na rewitalizację terenów ZDEGRADOWANYCH, a nic nie wskazuje, by okolice Zalewu przed remontem były bardziej zdegradowane niż obecnie. Nic nie wskazywało, by były one w ogóle zdegradowane. No ale ten temat zostawmy do rozwikłania burmistrzowi i marszałkowi Lubelszczyzny.

Wracając do Zalewu Zimna Woda i jego rewitalizacji, trzeba powiedzieć, że plany opracowano z rozmachem. Osobiście uważam nawet, że starano się wsadzić nawet za dużo grzybów w jeden barszcz. Bo nad małym w sumie Zalewem (cóż to jest te 16 ha wody!) zaplanowano i plażę ze strzeżonym kąpieliskiem, i molo widokowe, i przystań dla jednostek pływających większą niż niejeden mały port nad Zalewem Wiślanym, i stanowiska do połowów dla wędkarzy, i wyciąg linowy napędzany elektrycznie dla narciarzy wodnych, i ścieżkę pieszo-rowerową na koronie wału… Atrakcji masa, ale czy niektóre z nich wzajemnie się nie wykluczają? Jako wodniak z niemałym doświadczeniem (jachtowy sternik morski) mam pewne obiekcje co do bezpiecznego korzystania z tak dużej liczby jednostek pływających (licząc stanowiska do cumowania w „marinie Łuków” – ponad 50, kąpieliska, nart wodnych i wędkowania. No ale za poszanowanie przepisów wodnych i zasad bezpieczeństwa odpowiadają władze miasta oraz projektant zalewowych zmian… na lepsze. 🙂

Wszystkie te moje dywagacje nabiorą kształtu, bądź znikną już dziś po godzinie 12, kiedy to komisja miejska (wchodzi w jej skład m.in. radny Leonard Baranowski) odbierze Zalew i jego otoczenie od wykonawcy. I wszystko mogłoby nawet wyglądać pięknie, gdyby… Gdyby pomyślano, że latem nie da się napełnić Zalewu wodą (sic!).